Witaj na Forum Linuxiarzy
Zanim zalogujesz się, by pisać na naszym forum, zapoznaj się z kilkoma zasadami savoir-vivre'u w dziale Administracja.
Wiadomości z problemami zamieszczone w wątku "Przywitaj się" oraz wszelkie reklamy na naszym forum będą usuwane.

[GRUB] Nie ładuje Windowsa 10 + brak obrazu na Debianie

Zaczęty przez koleczkowsky, Marzec 01, 2018, 02:20:54 PM

Poprzedni wątek - Następny wątek

koleczkowsky

Właśnie pobrałem oprogramowanie do diagnozy dysku i okazało się, że... dysk SSD ma partycjonowanie GPT.
TataPingu - czyli wychodzi na to, że jest źle? Wnioskując z Twojego komentarza: "Jeśli jego winda jest na GPT to nie ma szans tego skorygować..."

TataPingu

Właśnie dlatego pisałem o 2 opcji:

"Ew., tak, jak powiedziałem, sformatuj partycję przeznaczoną na linuxa na GPT. W tym przypadku Ubuntu jest również zalecany, gdyż ujęto go, jako "oficjalnie dpopuszczoną" wersję linuxa do wszystkich firmware producentów płyt...
Wówczas jest szansa, że "pojawi" się w BootManagerze"

TataPingu

Jest jeszcze 3 możliwość, z tym, że również niepewna. A w dodatku czasochłonna.

Po prostu dysk ssd "zaorać", t.j. zlikwidować na nim wszystko, następnie od nowa sformatować, ale już na MBR i ponownie wgrać windę i linuxa.

Z tym, że nie wiadomo, jak MSI "skroiło" BIOSa. Pomimo, że funkcja "Secure Boot" jest za/odłączalna, może się okazać, że... nie zadziała.
Już wspominałem, że MSI "majsterkuje" swoje rzeczy, często niezgodnie z ogólnie ustalonymi specyfikacjami

W takim przypadku trzeba by wrócić do "stanu pierwotnego" tzn. winda wgrana na GPT.

Do 3 opcji najlepiej by było wziąźć dodatkowy, czysty ssd i sprawdzić, j.w.

koleczkowsky

Dałem sobie spokój z Debianem, ponieważ uznałem, iż szkoda zachodu. Pobrałem Linux Mint w wersji Cinammon, zainstalowałem i z GRUBa ruszył z kopyta. Jestem już na ostatniej prostej ws. przywracania działania wszystkiego :D Aczkolwiek mam dwa (wierzę, że już łatwiejsze do rozwiązania) problemy:

1. Do mojego komputera stacjonarnego jest podłączony przez USB zewnętrzny moduł WiFi TP-Link TL-WN722N, ponieważ router znajduje się kilkanaście metrów ode mnie. Jak mógłbym sprawić, żeby Linux widział ową kartę wifi? Chciałbym pobrać resztę niezbędnych sterowników, a ciągnięcie kabla do komputera jest po prostu fizycznie niemożliwe ze względu na dystans dzielący PC-router, a o wierceniu ścian mogę zapomnieć, bo są za grube.

2. Problem z ponownym ładowaniem GRUBa w przypadku wybrania zbootowania Win 10 pozostał.

TataPingu

Do 1
- teoretycznie z TL-WN722N nie powinno być problemów, sterownik jest w kernelu

Ew. to może być pomocne:
https://github.com/pimusicbox/pimusicbox/issues/417

Gdybyś miał problemy z tym USB, zawsze możesz kupić jakiś tani Access Point z LANem. Z routerem łączysz się poprzez WiFi, a kablem LAN pomiędzy PC (przypuszczam, że karta sieciowa LAN w standardzie?) i Access Pointem

        LAN                            WiFi
PC <------>AccessPoint <----------------> router

Do 2
- a wgrałeś Minta na partycji sformatowanej na GPT ?

koleczkowsky

Tak, Minta mam wgranego na partycji sformatowanej GPT.

Spróbuję jeszcze co z tym internetem, bo ten link na githuba wygląda obiecująco.

koleczkowsky

Nareszcie udało mi się doprowadzić do ładu i składu kartę sieciową TP-Linka. Ona już działa, elegancko wychwytuje pobliskie sieci, ale... powstał kolejny problem. Otóż nie mogę się z własną siecią połączyć! Na Win 10 z marszu się uruchamia, natomiast na Mincie łączy, łączy, łączy... i pokazuje komunikat, że rozłączono z siecią. Żeby było śmieszniej to gdy utworzę hotspota na telefonie (Android) to z nią się już potrafi połączyć! Spotkał się ktoś kiedyś z takim problemem?

Antarktyczny


TataPingu

koleczkowsky
- a ustawienia na samym routerze?
Może router "blokuje" Twoją nową kartę?
- ja np. mam tak ustawionego routera, że nie wpuści nikogo "obcego". Nawet gdyby znał prawidłowe hasło, to i tak muszę nanieść nr. karty w samym routerze i "zezwolić" na wyjście...

koleczkowsky

Po kilku dniach walki z komputerem nareszcie doprowadziłem do porządku GRUBa i uruchamia mi już zarówno Windowsa, jak i Minta.

Dla potomnych:

Znalazłem na internecie temat, w którym ktoś walczył z podobnym problemem, co ja - tj. GRUB uruchamiał Linuxa, a wybranie Windowsa powodowało ponowny powrót do GRUBa. Dowiedziałem się, iż problem może rozwiązać niejaki program boot-repair-disk nagrany na bootowalnego pendrive. Tak też zrobiłem - pobrałem owe oprogramowanie, nagrałem rufusem, restart komputera i znajduję się w boot-repair. Wybrałem pierwszą od góry opcję naprawy (recommended) - wymagane było wpisanie kilka komend w terminalu (Ctrl+Alt+t), które pokazał nam sam boot-repair-disk w małym okienku. Po wykonaniu tych czynności naprawa na pierwszy rzut oka wyglądała obiecująco - dużo tekstu się przewijało w okienku. Po operacji naprawiania boot loadera zrestartowałem komputer. Okazało się, że boot-repair-disk... usunął mi GRUBa. Tak, usunął go! Zdegustowany już tymi problemami postanowiłem, że dam jeszcze raz szansę Linuxowi dokonam jego ponownej instalacji (chyba to jest jedyna możliwość ponownego zainstalowania GRUBa).
Z powrotem nagrałem na pendrive obraz Linuxa Minta, lecę z instalacją od nowa - formatowanie partycji systemowej, ustawienia klawiatury, regionu itd.
Wszystko pięknie się od nowa zainstalowało, restart komputera. Moim oczom objawił się GRUB, ale teraz troszkę inaczej wyglądający (z mniejszą liczbą trybów do wyboru, bo wcześniej pokazywał mi jeszcze memtest, teraz już nie), ale znajdują się najważniejsze dwie opcje do wyboru, a mianowicie Linux Mint oraz Windows.
Dla testu najpierw sprawdziłem Linuxa - uruchamia się od razu. No to restart komputera i czas na Windowsa.
Wybieram opcję z systemem Microsoftu i... DZIAŁA! Windows 10 także się z marszu uruchomił.

Trochę to takie pokręcone, bo spróbowałem wielu możliwych rozwiązań zaoferowanych przez inne osoby - od wpisywania w Linuxie w terminalu jakichś komend z aktualizacją gruba, kończąc na ingerencji plików znajdujących się w katalogu /boot/grub/ - a zadziałała ta instrukcja, którą opisałem wyżej.

Dziękuję wszystkim za chęć pomocy oraz poświęcenie czasu moim problemom - po wielu staraniach nareszcie wszystko działa! Pozdrawiam! :)

PomPom

GRUB można zainstalować ponownie, nawet gdy nie ma się dostępu do systemu. Trzeba wtedy z poziomu systemu live się "wchrootować" i zainstalować grub.
Świetnie, że działa. Twój post się może niektórym przyda :D
myk byle jak jako tako

wladd

Witam.

Odkopuję temat ponieważ ostatnio sam walczyłem z takim samym problemem i znalazłem rozwiązanie które nie wymaga ponownej instalacji całego systemu, a na które poniekąd naprowadził mnie kolega koleczkowsky.

U mnie było to samo, tzn po wybraniu w GRUBie Windowsa znowu odpalał się GRUB. A wszystko zaczęło się od aktualizacji BIOSu po której z UEFI z zakładki "Boot" GRUB zniknął i po załączeniu komputera od razu odpalał się Windows. Znalazłem tak jak koleczkowsky, info o boot-repair-disk i tak samo pełny nadziei przeszedłem przez proces odzyskania GRUBa. I spoko, GRUB się niby odzyskał - mogłem już odpalić swojego Linuxa ale pojawił się problem z odpaleniem Windowsa. Mnie natomiast zaczęła zastanawiać jedna rzecz która w sumie tłumaczy dlaczego po wybraniu Windowsa w zasadzie nic się nie działo tylko dalej siedziałem w GRUBie - mianowicie w UEFI w sekcji Boot nie pojawił się wcale GRUB, nadal między innymi był tam tylko Windows Bootloader. To dało mi do myślenia, że ten cudowny boot-repair prawdopodobnie zainstalował sobie GRUB w miejscu Windows Bootloader nic więc dziwnego, że w GRUB po wybraniu Windows faktycznie był wybierany Windows tylko że pod tą pozycją tak na prawdę był... GRUB :D Także w zasadzie wszystko działało tak jak powinno, tylko że nie tak jakbym chciał.

Teraz rozwiązanie:
Znalazłem na yt film jak zainstalować GRUB i rozwiązać problem z dual bootem Windowsa i Linuxa - https://www.youtube.com/watch?v=Zr9oyWjD6IA. Tam użytkownik korzysta z wersji Live Ubuntu żeby zrobić wszystko z poziomu konsoli - ja jako że miałem dostęp do swojego Linuxa, normalnie zalogowałem się na swoje konto i zrobiłem wszystko z poziomu swojego systemu. To jest metoda która w przeciwieństwie do boot-repair-disk dodaje wpis do UEFI w sekcji Boot i w tym cały myk, GRUB jest wreszcie zainstalowany tam gdzie być powinien. W tym momencie należy wspomnieć, że wydaje mi się że gdybym się nie bawił w boot-repair-disk tylko od razu tak zrobił nie byłoby w ogóle problemu - jest to też rozwiązanie podane przez PomPom, jednak jeśli tak jak ja nie masz żadnego Linuxa w wersji Live trzeba to zrobić trochę naokoło.

Po ustawieniu GRUBa w UEFI na pierwszym miejscu w kolejności bootowania, reset i oczom ukazuje się GRUB. Jednak zgodnie z oczekiwaniami nadal po wybraniu Windowsa odpala się GRUB - ten zainstalowany przez boot-repair-disk. W tym momencie dochodzimy do meritum - kolega koleczkowsky napisał, że po wybraniu w boot-repair-disk opcji automatycznej naprawy instalator usunął GRUBa - tak więc odpalamy ponownie instalator, wybieramy auto repair, GRUB zainstalowany w Windows Bootloader znika i voila! Po resecie i wybraniu Windowsa odpala się faktycznie Windows a nie ponownie GRUB ponieważ został stamtąd usunięty.

Pozdrawiam :)

Zobacz najnowsze wiadomości na forum