Witaj na Forum Linuxiarzy
Zanim zalogujesz się, by pisać na naszym forum, zapoznaj się z kilkoma zasadami savoir-vivre'u w wątku Administracja.
Wątki z problemami zamieszczone w dziale "Przywitaj się" oraz wszelkie reklamy na naszym forum będą usuwane.

Autor Wątek: [Rozwiązany] Pogawędki o Windows  (Przeczytany 2707 razy)

Offline mirekc

  • Jr. Member
  • **
  • Wiadomości: 56
  • Reputacja: +0/-0
[Rozwiązany] Pogawędki o Windows
« dnia: Czerwiec 16, 2019, 11:13:42 am »
Off-topic żywcem wyrwany z: Dwupanelowy menadżer plików

A może za rok, dwa, to co jest de facto standardem w menedżerach plików dla Windows trafi wreszcie na linuksa?
Standardem nie jest, skoro nie zawiera tej funkcjonalności, standardowy menedżer plików od MS.
Czepiasz się. Dyskutujemy o dwupanelowych menedżerach plików, a standardowy menedżer od MS takim nie jest.
Druga kwestia, to po co? W linuksie ów standard, którego większość użytkowników oczekuje, to możliwość rozwinięcia pod PPM menu, z którego wybiorę tę aplikację, w której właśnie w tym momencie chcę otworzyć dany plik.
Jedno drugiemu nie przeszkadza. A po co? Bo praca ze skrótami klawiaturowymi jest szybsza niż z myszą.
Nie mówię, że wszystko co w Win jest złe, bo nie jest, ale po prostu użytkując linuksa chcę użytkować linuksa, a nie coś, co dostarczy mi namiastkę Win. Oczywiście jakieś rozsądne rozwiązania można podglądnąć (i to się dzieje; także w MS, który podgląda to co się w świat OS), ale bez przesady.
I tu by pewnie trzeba było zadać pytanie: dlaczego chcesz użytkować linuksa? Ze względów praktycznych, czy ideologicznych? Bo ja np. nie miałbym żadnych wyrzutów sumienia porzucając Windows, jeśliby alternatywny system dobrze obsługiwał mój sprzęt, dostarczał szerokiego wyboru aplikacji na wszelkie możliwe w świecie PC okazje, był (dla mnie) wygodny w użytkowaniu, przeznaczał większość mocy komputera na wykonywanie programów użytkowych, a nie dla siebie samego i nie kosztował bajońskich sum. Jest jeszcze kilka innych kryteriów, których w tej chwili nie wymienię, ale w każdym razie u mnie o wyborze decydują względy praktyczne, wyłącznie.
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 18, 2019, 10:14:57 am wysłana przez mirekc »

Offline pavbaranov

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 2507
  • Reputacja: +32/-8
Odp: Pogawędki o Windows
« Odpowiedź #1 dnia: Czerwiec 16, 2019, 12:13:27 pm »
Od końca - Windows porzuciłem kilkanaście lat temu. Dlaczego? Bowiem ówczasna nawet którąś dystrybucja linuksa była dla mnie lepszą alternatywą, spełniającą wszystko to, o czym piszesz.

Jeśli chodzi o skróty klawiszowe, no to może tu jest pies pogrzebany i to, o co Ci chodzi, to po prostu podpięcie pod skróty określonych zachowań, a nie na siłę próba znalezienia czegoś, z czym chyba będzie trudniej. I znaleźć i ewentualnie dostosować w sposób, o którym mówisz wcześniej.

Offline mirekc

  • Jr. Member
  • **
  • Wiadomości: 56
  • Reputacja: +0/-0
Odp: Pogawędki o Windows
« Odpowiedź #2 dnia: Czerwiec 16, 2019, 03:29:41 pm »
Od końca - Windows porzuciłem kilkanaście lat temu. Dlaczego? Bowiem ówczasna nawet którąś dystrybucja linuksa była dla mnie lepszą alternatywą, spełniającą wszystko to, o czym piszesz.
A mógłbyś podać szczegóły? Dla mnie to jest ciekawe, bo też kilkanaście lat temu (a nawet wcześniej) robiłem próby z linuksem i zawsze mi wychodziło, że jeszcze nie czas. No bo tak: pod względem wyboru aplikacji Windows miał zawsze przewagę i ma do dzisiaj, zwłaszcza że najbardziej wartościowe aplikacje ze świata linuksa były i są przenoszone na Windows. Co więcej: pod Windows zawsze była możliwość wyboru wersji aplikacji, czego linux tak naprawdę nigdy nie miał (jeśli się czasem udawało, to z trudem), a jak dla mnie nie zawsze to co najnowsze jest najlepsze. Jeśli chodzi o obsługę sprzętu – zdecydowana przewaga Windows ze względu na wsparcie producentów. Ciągle miałem większe lub mniejsze problemy ze sprzętem. Prawda, że czasem to były urządzenia nieco „egzotyczne” lub po prostu stare, ale jak miałem wybór pomiędzy systemem, który obsługuje mi wszystko i takim, gdzie musiałbym oddawać sprawny sprzęt na złom, to wybierałem ten pierwszy. I wreszcie wydajność: nigdy nie znalazłem linuksa, pod którym na tym samym sprzęcie analogiczne aplikacje pracowałyby wydajniej niż pod Windows. Oczywiście mówimy o środowisku graficznym, „czysta” konsola mnie nigdy nie interesowała. Prawda, że miałem duże doświadczenie w optymalizacji Windows a słabe (lub bardzo słabe) w przypadku linuksa, ale wychodziło mi zawsze jak wychodziło.

Więc gdzie u Ciebie wyszła ta przewaga linuksa?
Jeśli chodzi o skróty klawiszowe, no to może tu jest pies pogrzebany i to, o co Ci chodzi, to po prostu podpięcie pod skróty określonych zachowań, a nie na siłę próba znalezienia czegoś, z czym chyba będzie trudniej. I znaleźć i ewentualnie dostosować w sposób, o którym mówisz wcześniej.
To nie mają być jakieś skróty klawiszowe, to mają być „te” skróty. Z dwupanelowymi menedżerami plików pracuję kilkadziesiąt lat (od czasów DOS-a i Norton Commandera) i nie zamierzam zmieniać przyzwyczajeń. To system ma być dostosowany do mnie, a nie ja do systemu. W maksymalnym stopniu, jak to tylko możliwe.
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 16, 2019, 03:35:24 pm wysłana przez mirekc »

Offline TataPingu

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1457
  • Reputacja: +0/-0
Odp: Pogawędki o Windows
« Odpowiedź #3 dnia: Czerwiec 16, 2019, 06:49:45 pm »
I wreszcie wydajność: nigdy nie znalazłem linuksa, pod którym na tym samym sprzęcie analogiczne aplikacje pracowałyby wydajniej niż pod Windows. Oczywiście mówimy o środowisku graficznym, „czysta” konsola mnie nigdy nie interesowała. Prawda, że miałem duże doświadczenie w optymalizacji Windows a słabe (lub bardzo słabe) w przypadku linuksa, ale wychodziło mi zawsze jak wychodziło.

W tym punkcie nie zgodzę się z Tobą...
- poprzednie "zarzuty", OK, winda miała w wielu przypadkach zalety, ale jeśli chodzi o "wydajność", to linuks tutaj zawsze przodował...
No chyba, że pisząc "wydajność" ograniczasz się do predkości odczytu, czy zapisu danych na HDD. Oczywiście, w porównaniu np z FAT32, EXT2, EXT3, czy EXT4 był bardziej "mułowaty", porównując jednak stabilność i pewność zapisu, to FAT32 nawet się nie umywał się do w/w.
Z NTFSami już to inaczej wygląda...
Ew. porównywałeś świeżo zainstalowaną windę, z jakimś wadliwie zainstalowanym linuksem, to OK, mogłeś odnieść takie wrażenie

Więc gdzie u Ciebie wyszła ta przewaga linuksa?

Takich rzeczy raczej nie da się tak łatwo określić, przecież to dwa różne OSy...
- to tak, jabyś chciał rozpatrywać i konfrontować np silniki benzynowe z dieslami...

To nie mają być jakieś skróty klawiszowe, to mają być „te” skróty. Z dwupanelowymi menedżerami plików pracuję kilkadziesiąt lat (od czasów DOS-a i Norton Commandera) i nie zamierzam zmieniać przyzwyczajeń. To system ma być dostosowany do mnie, a nie ja do systemu. W maksymalnym stopniu, jak to tylko możliwe.

No to nie pozostaje Ci nic innego, jak stworzyć sobie własny system, bo, jak widzisz, z tego co jest dostępne w świecie linuksa, raczej tego nie ma....
- prawdopodobnie nie ma takiej potrzeby....

Offline pavbaranov

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 2507
  • Reputacja: +32/-8
Odp: Pogawędki o Windows
« Odpowiedź #4 dnia: Czerwiec 16, 2019, 06:59:15 pm »
Tamatów kilka, aby nie zanudzać, mocno się streszczę:
1. Z programami nie mam problemów. Widać takie, jakich potrzebuję mam w linuksie. Także miałem. Bodaj jeden, jedyny, od którego nie znalazłem ostatnio, był aplikacją do naprawniania pendrive, który sam przeszedł w tryb read-only. Próbowałem jednak użyć na Win, ale również bez skutku, a zatem niewielka strata.
Nie przeczę jednak - istnieje spora ilość programów, zwłaszcza specjalistycznych, które są wyłącznie na Windows, MacOS itp. Pewnie są też jakieś, które są dostępne wyłącznie na linuksa.
Dla mnie podstawowa zasada, jaką się kieruję, to przede wszystkim dobrać wlaściwe narzędzie (aplikację, a w ślad za nią OS) do swoich potrzeb. Moje - w zakresie korzystania z komputera - zaspokaja z nawiązką system, który mam.
2. Sprzęt. Przez tych kilkanaście lat jeden raz spotkałem się, że linux czegoś nie obsłużył. Był to skaner, który sam kupiłem. Moja wina, bo pomyliłem sobie Plustek z Mustek, a przy skanerze, który zakupiłem wyraźnie było napisane (na SANE), że nie jest on obsługiwany. Jedno zastrzeżenie mam do obsługi w sklepie, która zapewniała mnie, że obsługa jest. Pozostałe przypadki (bodaj 2 lub 3) dotyczyły w zasadzie problemów leżących po mojej stronie lub po stronie dystrybucji. Raz pomogła zmiana dystrybucji (niestety ale z Debianem nie dało się - przynajmniej w tamtych latach - żyć), w pozostałych przypadkach - dałem sobie radę.
Hołduję zasadzie: kupuj sprzęt pod to, czego chcesz używać, a nie odwrotnie.
Faktem jest natomiast, że są pewne lubiące PR dystrybucje, które oferują teoretycznie jakieś tam "wsparcie" dla hardware'u, które jest mocno ułomne (np. kernel, który oferowany jest w dystrybucji nie wspólpracuje z CPU/GPU, choć gdyby był inny /czyt. nowszy/ nie byłoby z tym problemów), a w zasadzie po prostu go brak. I tak, taka dystrybucja winna oficjalnie przyznać: nie wspieramy określonego CPU/GPU, zamiast pomijać to, bądź udawać, że ułomna obsługa jest prawidłowa. To już po prostu problem z zakresu braku uczciwości leżącej po stronie takich dystrybucji. Po stronie użytkownika - mała znajomość i nieodpowiednie dobranie dystrybucji do sprzętu. A potem płacz i zgrzytanie zębów, że mam CPU/GPU za ciężką kasę, a chodzi to jak muł (względnie nie chodzi), a na Windows super.
Dokonując świadomych zakupów sprzętu nie mam też problemów ze sterownikami. Te są i mi zupełnie wystarczają. Używam sterowników otwartych do wszystkiego, do czego mogę. Ostatni raz sterowników własnościowych (do GPU) używałem bodaj z 8-9 lat temu.
3. Dlaczego natomiast zrezygnowałem z Windows? Cóż, przestał bawić mnie system, na którym pracę rozpoczynałem od sprawdzenia, czy od ostatniej wizyty w internecie nie zadomowiło się jakieś dziadostwo (wirus, spyware cokolwiek), bo dość miałem rozmów z firmami, od których za ciężkie pieniądze kupowałem licencje, by słyszeć: no cóż, wiemy, że taki błąd jest, ale prawdopodobnie w następnej wersji (którą będę oczywiście również musiał kupić, bo żadnych ulg dla dotychczasowych nie ma) zostanie naprawiony (firmą była MS). No, ale cholera to jest program, który służy mi do pracy i nie mogę sobie pozwolić na to, by płacić za coś, co działa/może działać wadliwie. Jeśli zatem mam "chodzić po minowym polu", to wolę to robić na moich warunkach.
4. Nigdy przed linuksem nie stawiałem warunku, by był on dla mnie "darmową alternatywą Windows".
5. Aha, zapomniałbym: "wydajność". Cóż, zawsze na linuksie działało mi się wydajniej niż na Windows, albowiem system + niezbędne oferowanie, umożliwiające moje bezpieczeństwo, w przypadku tego pierwszego miało o niebo mniejsze zapotrzebowania na zasoby.

I to były główne powody, które sprawiły, że dość szybko przystosowałem się do linuksa bardzo szybko. Fakt, potem lekko "błądziłem" po różnych, ale ten okres mam już za sobą dawno i dokładnie wiem, która co mi oferuje, której mogę ufać, a której wcale, która wciska kit, a która jest wobec użytkowników fair itd. itp.

Offline mirekc

  • Jr. Member
  • **
  • Wiadomości: 56
  • Reputacja: +0/-0
Odp: Pogawędki o Windows
« Odpowiedź #5 dnia: Czerwiec 17, 2019, 09:19:59 am »
I wreszcie wydajność: nigdy nie znalazłem linuksa, pod którym na tym samym sprzęcie analogiczne aplikacje pracowałyby wydajniej niż pod Windows. Oczywiście mówimy o środowisku graficznym, „czysta” konsola mnie nigdy nie interesowała. Prawda, że miałem duże doświadczenie w optymalizacji Windows a słabe (lub bardzo słabe) w przypadku linuksa, ale wychodziło mi zawsze jak wychodziło.

W tym punkcie nie zgodzę się z Tobą...
- poprzednie "zarzuty", OK, winda miała w wielu przypadkach zalety, ale jeśli chodzi o "wydajność", to linuks tutaj zawsze przodował...
No chyba, że pisząc "wydajność" ograniczasz się do predkości odczytu, czy zapisu danych na HDD. Oczywiście, w porównaniu np z FAT32, EXT2, EXT3, czy EXT4 był bardziej "mułowaty", porównując jednak stabilność i pewność zapisu, to FAT32 nawet się nie umywał się do w/w.
Z NTFSami już to inaczej wygląda...
Pisząc „wydajność” miałem na myśli jakość pracy w aplikacjach, czyli: czas uruchamiania aplikacji, zapisu i odczytu plików, czas reakcji na wydane polecenie i czas jego wykonania itd. A aplikacje to najczęściej office (ten sam pod Windows i linuksem), grafika (ten sam GIMP), internet, poczta (ten sam profil w Thunderbirdzie, ta sama przeglądarka WWW z adblockiem) itp.

Prawda, że akurat w tych zastosowaniach prędkość operacji na HDD ma znaczenie. Ale w moim przypadku o wiele większe znaczenie miało najprawdopodobniej co innego: RAM! Otóż ja zawsze szukałem alternatywnego systemu dla starzejącego się Windows (jak był nowy, to mi nawet nie przychodziło do głowy szukać). Jak szukałem alternatywy dla Win98, to na sprzęcie, na którym dobrze sobie radził Win98. Jak dla WinXP – to na sprzęcie „skrojonym” pod XP. Ale to nigdy nie był sprzęt „wypasiony”, raczej kilka generacji do tyłu.

I jeszcze jedno: jak kiedyś pisałem, zajmuję się czasem konwersją plików video, a to są takie zadania, które w zasadzie cały czas tylko „jadą” po CPU. W takim przypadku pod Windows i linuksem uzyskiwałem zawsze bardzo zbliżone wyniki.
Ew. porównywałeś świeżo zainstalowaną windę, z jakimś wadliwie zainstalowanym linuksem, to OK, mogłeś odnieść takie wrażenie
Nie. Porównywałem zawsze moją windę, skonfigurowaną do codziennej pracy, z aktywnym antywirusem (prawda, że nie jakimś super-hiper-top-total-internet-security, tylko starannie wybranym pod kątem „niezamulania” systemu), ze świeżo zainstalowanym linuksem, zgodnie z dokumentacją, bez „cudowania”, po konfiguracji podstawowych usług (połączenie z internetem, drukowanie itp). Zawsze z dedykowaną partycją na swap.
Więc gdzie u Ciebie wyszła ta przewaga linuksa?

Takich rzeczy raczej nie da się tak łatwo określić, przecież to dwa różne OSy...
- to tak, jabyś chciał rozpatrywać i konfrontować np silniki benzynowe z dieslami...
No ale takie porównania robi się przecież...  ;) „Benzynowcy" zachwalają dynamikę swoich bryk i brak problemów w zimie, „dieslowcy” – ekonomikę i trwałość, nawet jeśli nie da się jednoznacznie stwierdzić „co lepsze”, to przynajmniej można nawzajem poznać swoje kryteria. Ja na przykład jeżdżę „benzyniakiem” z prostego powodu: kupiłem samochód najtańszy i najwygodniejszy w swojej klasie, ale gdy go kupowałem był oferowany tylko z jednym silnikiem i już. Zdecydowały cena i wygoda.

Offline pavbaranov

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 2507
  • Reputacja: +32/-8
Odp: Pogawędki o Windows
« Odpowiedź #6 dnia: Czerwiec 17, 2019, 09:31:25 am »
Ok, "linux", "linux", "linux"... Linux to jest kernel. To co instalowałeś to dystrybucja. W przypadku Windows - jak sam piszesz - optymalizowałeś, "starannie wybierałeś" to, czy tamto. Mam zatem pytanie - jakiej staranności dokonałeś przy wyborze, instalacji i konfiguracji owej dystrybucji?
Niemniej jednak - porównywanie "linux" vs. Windows nie ma sensu już choćby z tego powodu, że to porównanie samochodu "Fiat" z samochodem "Ford".
Daleki jestem od stwierdzenia, że ">>linux<< jest najlepszym OSem", ale śmiało mogę stwierdzić - obecnie używana przeze mnie dystrybucja, na moim komputerze, na moje potrzeby jest najlepszym OSem, jaki mogę mieć.

Offline TataPingu

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1457
  • Reputacja: +0/-0
Odp: Pogawędki o Windows
« Odpowiedź #7 dnia: Czerwiec 17, 2019, 11:01:46 am »
Pisząc „wydajność” miałem na myśli jakość pracy w aplikacjach, czyli: czas uruchamiania aplikacji, zapisu i odczytu plików, czas reakcji na wydane polecenie i czas jego wykonania itd. A aplikacje to najczęściej office (ten sam pod Windows i linuksem), grafika (ten sam GIMP), internet, poczta (ten sam profil w Thunderbirdzie, ta sama przeglądarka WWW z adblockiem) itp.

To już wynika ze specyfiki działania samego OSa...
Weź pod uwagę, że winda, pomimo, że M$ chciałby inaczej, to system pseudo-multitaskingowy (szczególnie wersje, które "porównywałeś"). Co prawda, do RAMU ładuje się więcej programów na raz, ale (na "chłopski rozum") programy te ładowane są jeden nad drugim (w "stos"). W praktyce wygląda to tak, że focus jest tylko na jednym programie, a to powoduje, że faktycznie, prędkość działania danego programu (wykorzystuje prawie cały RAM dla siebie) jest efektywniejsza. Ogólnie, winda działa na zasadzie: raz ten program, raz inny...
Przy prawidłowo skonfigurowanym OSie i prawidłowo dobranym oprogramowaniu system może być efektywny i wydajny. Spróbuj jednak wgrać jakieś "wadliwe" oprogramowanie (takie, które "zakłóci" windziarską koncepcję, np. program, który ciągle "przejmuje" na siebie focus), a na pewno (zapewne, znasz to z praktyki), zaczną się zwiechy OSa do bluescreen włącznie. Ba, wystarczą tylko zbyt częste "przejścia" z jednego programu na drugi (oba załadowane), a dochodzi do zwiech systemu.

Linux jest systemem w pełni multitaskingowym, programy ładowane są równolegle, jeden obok drugiego...
- taki sposób eliminuje jakiekolwiek zwiechy systemu, ponieważ, nawet, gdy któryś z programów się zawiesi, nie narusza struktury i działania pozostałych. Po prostu, programy lokowane są obok siebie, a nie, jak w windzie jeden nad drugim, co przy zawieszeniu np. programu, który jest na dole powoduje "zapaść" wszystkich nad nim załadowanych.
Oczywiście, do takiego działania potrzebny jest odpowiednio wielki RAM. Jeśli takowego nie ma w systemie, to linuks, by nie zakłócić działania systemu, część załadowanych programów, "odkłada" na partycji SWAP, no a ta znajduje się na HDD, który jest dużo wolniejszy, niż RAM...
- prawdopodobnie, te procesy zachodziły u Ciebie i stąd linuks działał "wolniej"...

No ale takie porównania robi się przecież...

Odsyłam jeszcze do:
https://linuxiarze.pl/forum/index.php/topic,3008.0.html
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 17, 2019, 11:07:46 am wysłana przez TataPingu »

Offline pavbaranov

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 2507
  • Reputacja: +32/-8
Odp: Pogawędki o Windows
« Odpowiedź #8 dnia: Czerwiec 17, 2019, 11:09:06 am »
Ha, to jeszcze, skoro o "wydajności". Bardzo wiele tu zależy również od tego jak w jest skompilowany kernel, z którego się korzysta oraz... jak zostały skonfigurowane jego parametry. Różnice bywają nie tylko "mierzalne", ale i widoczne "gołym okiem". Szczególnie na słabszych maszynach.

Offline mirekc

  • Jr. Member
  • **
  • Wiadomości: 56
  • Reputacja: +0/-0
Odp: Pogawędki o Windows
« Odpowiedź #9 dnia: Czerwiec 17, 2019, 12:35:38 pm »
Tamatów kilka, aby nie zanudzać, mocno się streszczę:
1. Z programami nie mam problemów. Widać takie, jakich potrzebuję mam w linuksie. Także miałem. Bodaj jeden, jedyny, od którego nie znalazłem ostatnio, był aplikacją do naprawniania pendrive, który sam przeszedł w tryb read-only. Próbowałem jednak użyć na Win, ale również bez skutku, a zatem niewielka strata.

Nie przeczę jednak - istnieje spora ilość programów, zwłaszcza specjalistycznych, które są wyłącznie na Windows, MacOS itp. Pewnie są też jakieś, które są dostępne wyłącznie na linuksa.
Dla mnie tutaj im większy wybór tym lepiej. Podam jeden przykład – edycja video. Czasem chcę sobie jakiś program czy film z TV nagrać i zachować, tak jak się to dawniej robiło na taśmach VHS. Tylko że nie te czasy, nie VHS, no i przecież nie będę przechowywał starych reklam. Nagrywam na pendrive na tunerze DVB-T, który w przeciwieństwie do większości telewizorów nie koduje zapisu. Zadanie dla kompa: odczytać pliki w formacie tunera (ts), skonwertować na bardziej popularny format, żebym mógł odtwarzać na  wszystkich swoich urządzeniach (telewizor, komp, smartfon i co tam się jeszcze nawinie). Zadanie wydaje się proste, jest mnóstwo programów, które to robią, zarówno pod Windows jak i pod linuksa (niektóre nawet przeniesione z linuksa na Windows), gdyby nie jedna „zagwozdka”. Długi zapis video tuner dzieli sobie na kilka plików. Przy odtwarzaniu na tym tunerze nie jest to problem, pliki są wczytywane po kolei, jest tylko maleńkie „zacięcie” na styku. Jednakże po konwersji chciałbym mieć jeden plik video i tu zaczynają się „schody”: wprawdzie programy potrafią łączyć pliki, ale w miejscu połączenia rozjeżdża się obraz z dźwiękiem. To wina tunera, bo na styku plików wrzuca uszkodzone klatki. Jednakże ani odcinanie tych granicznych fragmentów, ani inne kombinacje nie pomagają. Znalazłem tylko jeden program, komercyjny (ale możliwy do zdobycia w promocji za darmo), dla Windows, który sobie z tym radzi: potrafi „zamrozić” na chwilę ostatnią dobrą klatkę, utrzymując synchronizację dźwięku.

No i teraz mam dylemat, gdybym miał uczynić linuksa swoim głównym systemem. Znajdę program do edycji video który spełni moje wymagania, czy nie? A jak nie, to czy „szarpać się” z jakimś Wine (chyba małe szanse, zwłaszcza że przy konwersji video każdy dodatkowy „narzut” mocno się odczuwa – operacje mogą trwać wiele godzin)? Zostawić sobie Windows do tych zastosowań? A jeśli do tych, to dlaczego i nie do innych? Bo z zabawy plikami video rezygnować nie chcę.
Dla mnie podstawowa zasada, jaką się kieruję, to przede wszystkim dobrać wlaściwe narzędzie (aplikację, a w ślad za nią OS) do swoich potrzeb. Moje - w zakresie korzystania z komputera - zaspokaja z nawiązką system, który mam.
No właśnie, tylko jak wynika choćby z podanego przeze mnie powyżej przykładu, wybór właściwego narzędzia jest dla mnie nie zawsze oczywisty i wymaga wielu prób. Im wtedy większy wybór aplikacji, tym lepiej. Często też chcę mieć kilka aplikacji do wykonywania danego typu zadań, bo jedna może być „mocniejsza” przy jednym rodzaju czynności, inna przy innym.

Zaletą jest też dla mnie dostępność licznych niewielkich, wąsko specjalizowanych ale prostych w obsłudze aplikacji przeznaczonych do jednego, konkretnego zadania. Weźmy jako przykład grafikę. GIMP-em można zredukować szumy na fotografii, czy usunąć efekt „czerwonych oczu”, ale znalazłem dwie aplikacje (dla Windows), tylko do tego celu, działające niemal automatycznie. W dodatku o ile efekt redukcji „czerwonych oczu” wychodzi mi lepiej w GIMP-ie jak się bardzo postaram (ale nie zawsze warto aż tak się starać), to apka odszumiająca jest bezkonkurencyjna. Znajdę takie „zabawki” dla linuksa?
2. Sprzęt. Przez tych kilkanaście lat jeden raz spotkałem się, że linux czegoś nie obsłużył. Był to skaner, który sam kupiłem. Moja wina, bo pomyliłem sobie Plustek z Mustek, a przy skanerze, który zakupiłem wyraźnie było napisane (na SANE), że nie jest on obsługiwany.
Ze skanerem Plusteka też miałem kłopot, tylko że było wyraźnie napisane, że mój model jest obsługiwany przez SANE. Był. Do rozdzielczości 100 dpi. Ustawienie wyższej rozdzielczości powodowało, że głowica skanująca jechała do samego końca i uderzała w ograniczniki, grożąc uszkodzeniem urządzenia. Próbowałem dwa razy w odstępie kilku lat. Nie pamiętam jaka była pierwsza dystrybucja, ale SANE w wersji 0.8.x. Za drugim razem to była Mandriva 2010 (SANE o ile pamiętam 1.0.x). Błąd nie został naprawiony. Podejrzewam, że jest powielany do dzisiaj w kolejnych wersjach SANE, ale mój skaner już zakończył żywot (świetlówka).

Skaner to jednak „małe piwo” w porównaniu ze sprzętem służącym do połączenia z internetem. Miałem kiedyś w stacjonarnym kompie czytnik kart PCMCIA (kontroler jeszcze na ISA), do którego wkładałem kartę Sierra AirCard 850 i łączyłem się przez sieć komórkową. Każdy Windows wykrywał mój czytnik jako standardowy kontroler PCMCIA (jak w laptopie), do modemu miałem firmowe oprogramowanie, więc tutaj bez problemów. Spodziewałem się jednak, że i pod linuksem uda mi się uruchomić ten sprzęt, zwłaszcza że miałem tzw. firmware do modemu. Nie tak prosto. Żadna dystrybucja linuksa nie była w stanie wykryć mojego kontrolera PCMCIA, a bez tego nie mogłem uruchomić modemu. Do czasu, aż wypróbowałem dystrybucję Mandriva. Kontroler został wykryty od razu po instalacji, wgrałem firmware, uruchomiłem modem, skonfigurowałem połączenie. Trochę z tym było kombinowania, zwłaszcza że Mandriva była dość „specyficzna”, ale zadziałało. Pytanie: dlaczego tutaj, a nie gdzie indziej? Wcześniej sprawdzałem kilka różnych dystrybucji, a przecież da się pod linuksem.

No ale Mandriva „padła”, a jej fork Mageia już nie rozpoznawał mojego kontrolera. O ile zaś można swobodnie używać starego Windows, o tyle nie da się używać starego linuksa. Nie ma repozytoriów, nie ma dostępu do oprogramowania, koniec, finito.

Na początku jeszcze się nie poddawałem i najbliżej byłem z Debianem (chyba edycja Lenny). Podczas instalacji mój modem PCMCIA, zareagował zaświeceniem diody, czyli kontroler został wykryty i podał zasilanie. Jednakże po instalacji – ciemno i głucho, kontroler nie był widoczny. Próbowałem pisać na forum Debiana, nikt mi nie pomógł, a sam nie jestem na tyle zaawansowany, żeby dokonać analizy, czego brakuje. Wiedzieć, że jest się blisko i nie móc zrobić kroku do przodu – zniechęcające.

To tylko dwie historie, zapewniam, że było ich o wiele więcej.
Hołduję zasadzie: kupuj sprzęt pod to, czego chcesz używać, a nie odwrotnie.
Rzecz w tym, że ja już mam sprzęt. System ma go obsłużyć i koniec. To nie znaczy, że nie mógłbym zrezygnować z obsługi jakiegoś (bardzo egzotycznego, bardzo starego lub mało funkcjonalnego) urządzenia, ale musiałbym mieć bardzo ważny powód. Posiadanie linuksa tylko dlatego, że to linux, nie jest takim powodem.
A tak poza tym, to jestem jako „windziarz” starej daty przyzwyczajony do tego, że mogę kupić praktycznie dowolny (no może prawie) sprzęt dedykowany do PC i on zadziała. Mogę się więc kierować innymi kryteriami, jak chociażby ceną. Dla mnie to duża zaleta.
3. Dlaczego natomiast zrezygnowałem z Windows? Cóż, przestał bawić mnie system, na którym pracę rozpoczynałem od sprawdzenia, czy od ostatniej wizyty w internecie nie zadomowiło się jakieś dziadostwo (wirus, spyware cokolwiek),
Nigdy tego nie robię. Od tego jest ochrona w czasie rzeczywistym. Nie powiem, że nigdy mi się nic nie zadomowiło, ale ostatni raz to było chyba kilkanaście lat temu i sam byłem sobie winien, bo uruchomiłem podejrzany załącznik do maila, a antywirus nie zdążył zareagować. No i jeszcze kiedyś (ale to już w firmie) zetknąłem się z wirusem który potrafił dystrybuować się przez sieć, a nie zdążyła się jeszcze zainstalować najnowsza baza w programie antywirusowym. No wtedy, to było trochę zamieszania, ale przyszła nowa baza, szkodnika się wycięło, uszkodzone systemy z backupu odtworzyło i koniec. Żadnych większych strat, żadne istotne dane firmy nie zostały utracone. Życie „windziarza” to nie jest ciągła walka z wirusami, naprawdę.

Z drugiej strony jednak, to w internecie pornosów nie oglądam, „przedpremierowych” filmów nie szukam, cracków do gier nie ciągnę. Jeśli komuś internet służy głównie do tego, to faktycznie z Windows może być ciężko.
bo dość miałem rozmów z firmami, od których za ciężkie pieniądze kupowałem licencje, by słyszeć: no cóż, wiemy, że taki błąd jest, ale prawdopodobnie w następnej wersji (którą będę oczywiście również musiał kupić, bo żadnych ulg dla dotychczasowych nie ma) zostanie naprawiony (firmą była MS). No, ale cholera to jest program, który służy mi do pracy i nie mogę sobie pozwolić na to, by płacić za coś, co działa/może działać wadliwie. Jeśli zatem mam "chodzić po minowym polu", to wolę to robić na moich warunkach.
Firmy mają swoje wymagania. Czasem musi być MS i koniec. Ale w domu? Używam Windows i nie używam aplikacji od MS. Jest dużo alternatyw i dobre są. Niektóre nawet wieloplatformowe, albo wręcz przeniesione z linuksa, przy czym wiele z tych ostatnich wcale nie pracuje gorzej pod Windows niż pod linuksem. Zdarzało mi się porównywać.
4. Nigdy przed linuksem nie stawiałem warunku, by był on dla mnie "darmową alternatywą Windows".
Może nie do końca tak. Nawet system którego szukam nie musi być darmowy (byle nie bardzo drogi, bo ma być do domu i nie będzie zarabiał na siebie). Ale że szukam systemu, który mógłby być alternatywą dla Windows 10 i następcą Windows XP, to fakt. W największym stopniu, jak to tylko możliwe, bez wielkich ustępstw jeśli chodzi o funkcjonalność.
5. Aha, zapomniałbym: "wydajność". Cóż, zawsze na linuksie działało mi się wydajniej niż na Windows, albowiem system + niezbędne oferowanie, umożliwiające moje bezpieczeństwo, w przypadku tego pierwszego miało o niebo mniejsze zapotrzebowania na zasoby.
której mogę ufać, a której wcale, która wciska kit, a która jest wobec użytkowników fair itd. itp.
No to mam mój Windows XP i mojego MX-a na tym samym kompie. Wprawdzie niewiele się jeszcze bawiłem na tym MX-ie, jakaś poczta pod Thunderbirdem, jakieś strony pod Firefoxem, jakiś tekst w Libre Office edytowałem, ale żebym zauważył jakąś spektakularną różnicę, to nie. Nawet taki Thunderbird uruchamia mi się i działa  trochę szybciej pod Windows. Fakt, że w trochę starszej wersji (dla mnie całkowicie wystarczającej), ale pod MX-em nie zrobię w „normalny” sposób downgrade-u Thunderbirda, więc porównuję, co mam. Z drugiej strony filmy z internetu pod Firefoksem chodzą płynniej na MX-ie, ale multimedia w Firefoksie były zawsze „skopane”, a najnowszej wersji pod WinXP mieć nie mogę. Do multimediów pod Windows używam Chromium i jest dużo lepiej. W każdym razie wyraźnej przewagi linuksa nie obserwuję.

Natomiast dawniej było gorzej. Jako że cały czas mam założenie, że linuks ma zastąpić Windows i to nie ten w danym momencie najnowszy, to testowałem na o wiele słabszym sprzęcie. Wtedy aplikacje pod linuksem uruchamiały mi się i działały mniej więcej dwa razy wolniej niż pod Windows. Tylko że wtedy porównywałem z Windows 98 (XP miał jeszcze wsparcie, więc był wystarczająco „nowoczesny”, żeby go nie wymieniać), a to naprawdę „lekki” system.

No i jeszcze jeden aspekt, dotyczący słabego sprzętu: co się stanie z systemem, jeśli zabraknie zasobów, zwłaszcza pamięci, bo użytkownik otworzył za dużo aplikacji, albo okien w przeglądarce, albo jednego i drugiego? Łatwo się domyślić, że wtedy oba systemy się „zatkają”. Jednak o ile Windows zachowuje jakieś minimum responsywności, pozwalając użytkownikowi wyplątać się z pułapki, to jak już linux zacznie „rzeźbić” po swapie – można czekać godzinami, a restart w takim momencie to rozwalenie systemu na bank.

Offline mirekc

  • Jr. Member
  • **
  • Wiadomości: 56
  • Reputacja: +0/-0
Odp: Pogawędki o Windows
« Odpowiedź #10 dnia: Czerwiec 17, 2019, 12:48:26 pm »
Ok, "linux", "linux", "linux"... Linux to jest kernel. To co instalowałeś to dystrybucja. W przypadku Windows - jak sam piszesz - optymalizowałeś, "starannie wybierałeś" to, czy tamto. Mam zatem pytanie - jakiej staranności dokonałeś przy wyborze, instalacji i konfiguracji owej dystrybucji?
Takiej, jak tylko może użytkownik, który nie „siedzi” latami w linuksie i nie zna danej dystrybucji. Śledziłem opinie, sprawdzałem wymagania, czytałem dokumentację instalacji, itd.
Niemniej jednak - porównywanie "linux" vs. Windows nie ma sensu już choćby z tego powodu, że to porównanie samochodu "Fiat" z samochodem "Ford".
Ale już szukanie samochodu, który zastąpi starzejącego się Fiata, będzie wystarczająco wygodny dla kierowcy i jego rodziny i przy tym nie rozwali budżetu ma sens. Ja następcę Poloneza znalazłem.  ;)

Offline mirekc

  • Jr. Member
  • **
  • Wiadomości: 56
  • Reputacja: +0/-0
Odp: Pogawędki o Windows
« Odpowiedź #11 dnia: Czerwiec 17, 2019, 01:35:36 pm »
To już wynika ze specyfiki działania samego OSa...
Weź pod uwagę, że winda, pomimo, że M$ chciałby inaczej, to system pseudo-multitaskingowy (szczególnie wersje, które "porównywałeś"). Co prawda, do RAMU ładuje się więcej programów na raz, ale (na "chłopski rozum") programy te ładowane są jeden nad drugim (w "stos"). W praktyce wygląda to tak, że focus jest tylko na jednym programie, a to powoduje, że faktycznie, prędkość działania danego programu (wykorzystuje prawie cały RAM dla siebie) jest efektywniejsza. Ogólnie, winda działa na zasadzie: raz ten program, raz inny...
No tak, tylko że taka akurat filozofia bardzo dobrze sprawdza się na desktopie, bo zwykle program który jest na pierwszym planie jest tym, na którym skupia się uwaga użytkownika i to właśnie on ma działać najefektywniej. Jeśli jednak tak nie jest, to jest jeszcze priorytetyzacja procesów. Wprawdzie MS nie daje wprost użytkownikowi narzędzia do manipulowania tym, ale są narzędzia niezależne.
Przy prawidłowo skonfigurowanym OSie i prawidłowo dobranym oprogramowaniu system może być efektywny i wydajny. Spróbuj jednak wgrać jakieś "wadliwe" oprogramowanie (takie, które "zakłóci" windziarską koncepcję, np. program, który ciągle "przejmuje" na siebie focus), a na pewno (zapewne, znasz to z praktyki), zaczną się zwiechy OSa do bluescreen włącznie.
To oczywiście prawda, ale przy bogactwie aplikacji dla Windows wyeliminowanie takiej „czarnej owcy” nie stanowi problemu. Nie będzie ta, to będzie inna...  ;)
Ba, wystarczą tylko zbyt częste "przejścia" z jednego programu na drugi (oba załadowane), a dochodzi do zwiech systemu.
Może pod Windows 98, chociaż nawet tam nie udało mi się wygenerować takiego efektu podczas normalnej pracy. Trzeba by chyba jakiś „syntetyczny” test przeprowadzić polegający na ciągłym przełączaniu z programu na program. Nie wiem, nie widziałem. Jak dla mnie – zjawisko nie występuje.
Linux jest systemem w pełni multitaskingowym, programy ładowane są równolegle, jeden obok drugiego...
- taki sposób eliminuje jakiekolwiek zwiechy systemu, ponieważ, nawet, gdy któryś z programów się zawiesi, nie narusza struktury i działania pozostałych. Po prostu, programy lokowane są obok siebie, a nie, jak w windzie jeden nad drugim, co przy zawieszeniu np. programu, który jest na dole powoduje "zapaść" wszystkich nad nim załadowanych.
To prawda, tylko rodzi się pytanie: czy ja rzeczywiście będę miał jakieś spektakularne korzyści z pełnego multitaskingu na desktopie? Na serwerze owszem, nie zaprzeczam, ale ja szukam systemu na desktopa.
Oczywiście, do takiego działania potrzebny jest odpowiednio wielki RAM. Jeśli takowego nie ma w systemie, to linuks, by nie zakłócić działania systemu, część załadowanych programów, "odkłada" na partycji SWAP, no a ta znajduje się na HDD, który jest dużo wolniejszy, niż RAM...
- prawdopodobnie, te procesy zachodziły u Ciebie i stąd linuks działał "wolniej"...
No właśnie znowu: szukam systemu na desktopa. „Słabego” desktopa. Że linux jest świetnym systemem na serwery, to wiem nie od dzisiaj, jednakże na przeróżnych forach i grupach dyskusyjnych przeróżni linuksiarze się zarzekają, że to już od dawna nie jest system tylko na serwery, że nie  jest dla hakerów tylko dla zwykłych użytkowników i wręcz proponują „zostaw Windows, zainstaluj sobie linuksa, zobaczysz, jak Ci będzie dobrze”. No to sprawdzam, na ile to prawda.

Offline TataPingu

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1457
  • Reputacja: +0/-0
Odp: Pogawędki o Windows
« Odpowiedź #12 dnia: Czerwiec 17, 2019, 02:00:51 pm »
No i jeszcze jeden aspekt, dotyczący słabego sprzętu: co się stanie z systemem, jeśli zabraknie zasobów, zwłaszcza pamięci, bo użytkownik otworzył za dużo aplikacji, albo okien w przeglądarce, albo jednego i drugiego? Łatwo się domyślić, że wtedy oba systemy się „zatkają”. Jednak o ile Windows zachowuje jakieś minimum responsywności, pozwalając użytkownikowi wyplątać się z pułapki, to jak już linux zacznie „rzeźbić” po swapie – można czekać godzinami, a restart w takim momencie to rozwalenie systemu na bank.

Nic się takiego strasznego nie stanie...
- przechodzisz na konsolę, wpisujesz np:
sudo rebooti po kłopocie, komp startuje na nowo....

Nie ujmuję Ci Kolego w niczym, ale widzę, że z linuksem nie miałeś wiele do czynienia...
Oczywiście, sam o tym nadmieniasz, tylko w takim przypadku nie powinieneś się tak gruntownie o tym systemie wypowiadać...
- wielu rzeczy po prostu nie jesteś świadom...

Ile lat pracowałeś z windą, a ile czasu z linuksem ?
- jasne, nie potrzebujesz odpowiadać, ale weź pod uwagę, ile czasu potrzebowałeś, by dogłębnie poznać windę, więc do takiego poznania linuksa również potrzebujesz co ajmniej tyle...

Wszystkie Twoje wątpliwości są do rozwiązania, ale na pewno nie pod jednym postem i tematem...

Co się tyczy, kompatybilności hardware, to stawiam dolki przeciwko orzechom, że globalnie (stan obecny), linuks obsługuje więcej sprzętów (szczególnie tych starszych), niż winda10...
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 17, 2019, 02:03:01 pm wysłana przez TataPingu »

Offline mirekc

  • Jr. Member
  • **
  • Wiadomości: 56
  • Reputacja: +0/-0
Odp: Pogawędki o Windows
« Odpowiedź #13 dnia: Czerwiec 17, 2019, 02:33:04 pm »
Co się tyczy, kompatybilności hardware, to stawiam dolki przeciwko orzechom, że globalnie (stan obecny), linuks obsługuje więcej sprzętów (szczególnie tych starszych), niż winda10...
Może to i prawda, ale dlatego, że MS zerwał ze wsteczną kompatybilością. Do czasów XP tak nie było. To dla mnie była bardzo poważna „siła” Windows. No ale skoro MS zrezygnował z jednego z elementów swojej przewagi (drugi, to dostępność aplikacji z różnych źródeł niezależnych od MS, co też najwyraźniej planują „zamknąć”), to otwiera się furtka dla alternatyw.

Offline mirekc

  • Jr. Member
  • **
  • Wiadomości: 56
  • Reputacja: +0/-0
Odp: Pogawędki o Windows
« Odpowiedź #14 dnia: Czerwiec 17, 2019, 02:34:52 pm »
Wszystkie Twoje wątpliwości są do rozwiązania, ale na pewno nie pod jednym postem i tematem...
OK, zobaczymy...  ;)